Białystok. Podejrzany o wywołanie fałszywego alarmu bombowego trafił do aresztu

napis policja na radiowozie
fot. Katarzyna Cichoń
Białostoccy policjanci zatrzymali 40-latka podejrzanego o wywołanie fałszywego alarmu bombowego. Mężczyzna usłyszał już zarzut.

 

Dyżurny białostockiej komendy otrzymał informację o podłożonym ładunku wybuchowym. Mężczyzna, który dzwonił na numer alarmowy 112 przekazał, że ładunek znajduje się w mieszkaniu na osiedlu Przydworcowe.

Policjanci ustalili też numer telefonu, z którego pochodziło zgłoszenie. Jak się okazało jego właścicielem był 40-letni białostoczanin. Nieopodal bloku, w którym miał znajdować się ładunek wybuchowy mundurowi zauważyli mężczyznę, który krzyczał, że jest partyzantem i powtarzał „jeszcze się spotkamy”.

Policjanci natychmiast sprawdzili czy dziwnie zachowujący się mężczyzna ma związek z ich interwencją. Ustalili, że 40-latek mieszka dokładnie w tym mieszkaniu, w którym miał być podłożony ładunek wybuchowy. Jak opowiedział policjantom wpadł on na pomysł fałszywego zaalarmowania o bombie, gdyż chciał, żeby przyjechali do niego policjanci.

Pracujący na miejscu funkcjonariusze po dokładnym sprawdzeniu mieszkania potwierdzili, że alarm był fałszywy, znaleźli jednak telefon, z którego 40-latek zadzwonił na numer alarmowy. Białostoczanin został natychmiast zatrzymany i już następnego dnia usłyszał zarzut fałszywego zawiadomienia o zagrożeniu. Decyzją sądu trafił na 3 miesiące do aresztu. (mt)

Nadawcą programu jest